Jak meblowaliśmy nasz dom
Gdy się przeprowadziliśmy do nowego domu, nie mieliśmy nawet bieżącej wody ani (delikatnie pisząc) odpływu. Były to czasy, kiedy budowało się kilka, kilkanaście lat, a po przeprowadzce następował etap niekończących się remontów. Spaliśmy na materacu położonym na kawałku wykładziny, do ubikacji trzeba było wybiegać z budynku, a posiłki gotowaliśmy na dworze. Meble stały w jednym pokoju, który miał być naszym salonem. W lecie dało się tak żyć, aczkolwiek było to wielce uciążliwe. Za ostatnie pieniądze z wypłaty doprowadziłem wodę i wykopałem prawdziwe szambo. O ogrzewaniu zaczęliśmy myśleć dopiero we wrześniu, gdy nadeszły zimne noce i chłodne poranki. Wszystko było prowizoryczne i chwilowe. Meble w salonie stały dalej, bo nie bardzo było wiadomo, co zrobić z podłogami w innych pokojach. Jedynie kuchnia była w miarę urządzona.
Od zawsze marzyła mi się kuchnia Nexus:
Kuchnia z serii Nexus to piękna prostota i elegancja. Meble do kuchni powinny być przede wszystkim użytkowe i praktyczne. Jednak do estetyki przywiązywałem zawsze wielką wagę, ponieważ zależało mi na czystej i ładnej kuchni, w której przyjemnie będzie zjeść wczesne śniadanie czy późny obiad.Jeśli się zastanowimy, to dojdziemy do wniosku, że styl Nexusa można dowolnie modelować samymi uchwytami szafek. Niesamowite, ale prawdziwe
Na Nexusa nie było nas jeszcze długo stać. Meble w kuchni stanowiły zbieraninę przypadkowych szafek i robionych półek. Szafki okeiliśmy jedną tapetą meblową, ale całość wciąż wyglądała okropnie. Pieniądze z czynszu mogliśmy odkładać i po kilku miesiacach ciężkiej pracy nadszedł dzień, w którym przyszedłem do domu, ciepłego domu, założyłem kapcie i usiadłem w wygodnym fotelu. Wreszcie poczułem się jak w domu. Gdy wynieśliśmy stare meble z salonu, mogliśmy się zastanowić, co kupimy i jak urządzimy duży pokój. Zdecydowanie miał pełnić rolę reprezentacyjnego pomieszczenia, ale nie chciałem, aby był tylko ozdobą w domu. Liczyłem na to, że będzie to również pokój dzienny, w którym będę mógł odpocząć po pracy. meble do salonu składały się więc z kompletu wypoczynkowego, niskiego stolika i dwóch foteli. Stary telewizor stał jeszcze na koszu po wodzie mineralnej, ale można było powiedzieć, że nasz dom przypomina normalny dom.
Na fotelem się zbyt długo nie rozwodziłem, wystarczyło usiąść na Poangu i sprawa była jasna. Wygodny, niezbyt duży, praktyczny i lekki.

Tak wzorzysty fotel podobał się mnie, ale to żona go znalazła i dopasowała wzory do regałów na książki. Koncepcja uległa zmianie, ale całość wygląda bardzo ładnie.

Kwieciste motywy tak mi się spodobałym że po kilku miesiącach postanowiłem w ten sposób urządzić biuro. Meble do salonu były tylko inspiracją do stworzenia przyjemnego miejsca pracy. Ale o biurze napiszę później…
