Muszę to powiedzieć: jesień nas zaskoczyła. Wiele prac wokół domu zostawiłem na kolejne weekendy, nie myśląc w ogóle o tym, że może się pogoda zmienić. I to do tego stopnia! Z racji okropnego, sączącego się, kapiącego i podwiewającego deszczu wziąłem się za wykończenie biura domowego.
Niewiele brakowało, żeby wprowadzić tam meble i biurko, ale bez listew przypodłogowych nie chciałem niczego ustawiać. Światło już mamy w tym pomieszczeniu, więc pracowaliśmy wytrwale przy wykończeniach do późna.
Po zamontowaniu listew wykończeniowych i przypodłogowych, pomieszczenie zmieniło się nie do poznania. Niby nic, na pierwszy rzut oka niewidoczne wykończenia, ale efekt był znaczny. Przyjrzałem się przy okazji listwom przypodłogowym. Polski producent, wysoka jakość, naprawdę kapitalnie zaprojektowane i proste w montażu. Ponieważ moje stare, tanie meble były już wysłużone, musieliśmy zaplanować poważniejsze zakupy nowych regałów na dokumenty i podręczne papiery.
Tworzenie nowego miejsca pracy jest ważnym procesem, dlatego nie chciałem się spieszyć. Spokojnie, dokładnie, raz, a dobrze. Żadnych dekoracji nie chciałem, ale musiałem ulec żonie i poszliśmy na kompromis. Jeden wazon i wybrana przez nią ładna lampa stojąca. Ma kobieta gust, więc o wybór byłem spokojny.
Czasem warto więcej zapłacić za dobrą jakość i?spokój w domu. Czekamy teraz, aż kurier przywiezie nam meble. Tymczasem planuję już na kolejną sobotę prace w przedpokoju, który jest zawalony gratami bez ład i składu